Domy opieki

Utykał przy tym na lewą nogę — Wohkadeh pierwszy zwrócił na to uwagę. Podszedł do niego, położył mu rękę na ramieniu i zapytał: — Czy mój starszy brat jest myśliwym, którego biali nazywają Hobble-Frankiem? Mały jegomość, nieco zaskoczony, kiwnął głową i potwierdził po angielsku. Wtedy Indianin wskazał na chłopca i zapytał: — A to jest Marcin Baumann, syn słynnego Mato-poki? Mato-poka w narzeczu Siuksów i Utahów oznacza myśliwego polującego na niedźwiedzie. — Tak — odparł zapytany. — A więc właśnie was szukam. — Nas? Czy może chcesz coś kupić? Mamy sklep i handlujemy wszystkim, czego potrzebuje myśliwy. — Nie.

Amant zajadał pierogi z apetytem, a mąż patrzał na to z daleka i spokojnie. W chwili dopiero, gdy żona krzątając się wyszła po coś z izby do obory, wyleciał zza pieca ukryty tam mąż i uderzywszy amanta kłonicą w łeb, na miejscu go powalił. Aby jednak zabójstwo to ukryć, posadził zabitego na krześle u stołu i pieróg w otwarte włożył mu usta, a sam hyc, za piec. Żona, domy opieki z obory, przelękła się strasznie, gdy zobaczyła trupa zamiast kochanka, i była pewna, że jedząc pieróg zadławił się i musiał się zadusić.

Bywają więc blogi komiksowe, oparte na co błyskotliwszych urywkach z rozmów na gg, a nawet prześmiewczych cytatach z innych blogów. Wchodząc na takiego bloga nie mamy cienia wątpiwości, z czego się śmiejemy. I bynajmniej nie jest to dyskusyjny poziom intelektualny autorów, a nawet wręcz przeciwnie. Reasumując, blog jest zjawiskiem przydatnym. Pozwala nam wyzwolić różnego rodzaju emocje, poczynając od tych najbardziej prymitywnych, na bardziej wyrafinowanych skończywszy. Magnatka przyjemna racjonalnie stwierdza dobre przekonania.